Włącz/wyłącz burger menu
Żołnierze Batalionu " Zośka"  1944 r.

Informacja Wójta Gminy Brzeziny

Szanowni Państwo informuję, iż zgodnie z pismem Wojewody Wielkopolskiego w dniu 1 sierpnia 2020 roku o godz. 17.00 uruchomione zostaną syreny alarmowe na zasadach ich głośnej próby dźwiękiem ciągłym trwającym jedną minutę, celem oddania hołdu , dla tych, którzy walczyli i ginęli za wolną Polskę w 1944 r.

Powstanie Warszawskie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski - przyczyniło się do ukształtowania dzisiejszej tożsamości nie tylko Warszawy, ale i całego naszego kraju.

Wspomnienie Teresy Herbst obecnie Winkler dziewięcioletniej wówczas dziewczynki z Mokotowa.

„Był dzień 1 sierpnia 1944 roku. Dzień był bardzo upalny. Bawiłam się na schronie przed domem przy ulicy Madalińskiego 42. Dochodziła godzina 17. Od strony Alei Niepodległości, środkiem ulicy biegli młodzi ludzie, z biało-czerwonymi opaskami na rękach. Zdaje mi się, że na głowach mieli hełmy,
w rękach mieli broń. Cały czas biegnąc krzyczeli: „Wszyscy Polacy pod broń”.  Na rogu Kazimierzowskiej i Madalińskiego stał niewielki, betonowy bunkier niemiecki. Z tego bunkra padły strzały w kierunku biegnących młodych ludzi

Z powodu działań wojennych wszyscy mieszkańcy przenieśli się do piwnic. Ściany piwnic zostały poprzebijane, aby umożliwić swobodne przechodzenie między blokami. W tych pierwszych dniach sierpnia, młodzi powstańcy uzbrojeni w granaty i pistolety przechodzili przez nasze piwnice. Moja rodzina, mieszkająca na parterze często z piwnicy wychodziła, gdyż w mieszkaniu łatwiej było prowadzić jakąś gospodarkę. Trzeciego dnia sierpnia, grupa powstańców zrobiła sobie w naszym mieszkaniu podręczny magazynek broni, układając na pianinie niemieckie granaty zaczepne
i obronne, które po jakimś czasie zabrali. W dniu 4. sierpnia na nasze podwórko wpadła duża grupa żołnierzy niemieckich i wrzeszcząc wypędzili wszystkich z piwnic. Kazali nam wszystkim klęknąć na klatce schodowej przy otwartych drzwiach z rękami do góry. Zaczęliśmy głośno modlitwę „Pod twoją obronę”. Ostatni z piwnicy wyszedł starszy pan, Wiktor Rodowicz, oraz młody człowiek, Tadeusz Grzegorzewski. Ten młody chłopiec był czyimś gościem i zaskoczony powstaniem nie mógł wrócić do domu. Chcąc wydostać się z tej opresji podszedł do żołnierza legitymując się swoją kennkartą. Niemiec kazał obu mężczyznom stanąć obok wejścia na klatkę schodową, z rękami podniesionymi do góry. Następnie podwinął rękawy munduru i z pistoletu zastrzelił obydwu, celując prosto w czoło. Oficer dowodzący wywołał spośród klęczących dozorcę, który podszedł wraz ze swoim dorosłym synem. Żołnierze kazali im stanąć z drugiej strony tej samej klatki schodowej i zastrzelił obydwu. Tak zginęli: Stanisław i Bolesław Prusowie…”

Zobacz również

Powrót do góry